Nieważna umowa kredytu starego portfela mBank!

Przełomowy i precedensowy wyrok Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi w sprawie umowy kredytu hipotecznego indeksowanego kursem CHF starego portfela dawnego BRE Bank S.A. (obecnie mBank S.A.) – sąd stwierdził nieważność całej umowy kredytu, albowiem nie zawierana ona ważnego postanowienia regulującego warunki zmiany oprocentowania! Wyrok zapadł wprawdzie w dniu 27 września 2016 r. (sygn. akt XVIII C 4360/15), lecz dopiero teraz znane jest pisemne uzasadnienie.

Sprawę prowadził w imieniu powódki-kredytobiorcy radca prawny Tomasz Konieczny, partner w naszej Kancelarii. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny – bankowi przysługuje apelacja do Sądu Okręgowego w Łodzi.


Sąd uznał klauzulę zmiennego oprocentowania zawartą w par. 10 ust. 2 umowy kredytu (czasami jest to par. 11 ust. 2) za ewidentnie sprzeczną z prawem bankowym, które nakazuje w umowach kredytu o oprocentowaniu zmiennym określenie warunków zmiany oprocentowania. Wymogu tego nie spełnia z pewnością blankietowa klauzula stosowana przez obecny mBank S.A. w tzw. umowach kredytu starego portfela o treści: „zmiana wysokości oprocentowania kredytu może nastąpić w przypadku zmiany stopy referencyjnej określonej dla danej waluty oraz zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju (…), którego waluta jest podstawą waloryzacji”. W efekcie cała umowa z winy banku pozbawiona została postanowienia na tyle istotnego dla istnienia i skuteczności umowy, że sąd uznał ją za nieważną od samego początku i zasądził na rzecz powódki – i to bez opinii biegłego sądowego – zwrot dochodzonej kwoty, uznając że kredytobiorca może dochodzić zwrotu wszystkich dotychczas zapłaconych rat kapitałowo-odsetkowych.

Łódzki sąd podkreślił, że wykładnia art. 69 ust. 2 pkt 5 prawa bankowego prowadzi do wniosku, że skoro brak przepisu pozwalającego stronom na odwołanie się do ogólnych warunków zmiany oprocentowania (czyli nie sprecyzowanych szczegółowo i w sposób konkretny), to strony nie mogą w sposób ważny zawrzeć umowy o zmiennym oprocentowaniu, jeżeli nie sprecyzują w umowie, na czym konkretnie te warunki polegają i jakie są kryteria zmiany. Gdyby bowiem ustawodawca chciał wprowadzić tego typu elastyczność, to dałby temu wyraz. Sądy nie mogą natomiast zastępować ustawodawcy w jego działalności prawodawczej i doszukiwać się, np. za pomocą opinii biegłego sądowego, uczciwej marży banku i słusznego, rynkowego oprocentowania kredytu. Innymi słowy, opinia biegłego sądowego nie może ratować ważności i skuteczności umowy kredytu ani też stanowić załącznika do umowy.

W prawie bankowym brak jest przecież podstaw do formułowania poglądu o dopuszczalności ogólnego określania warunków zmiany i badania ex post czy bank zachował się zgodnie ze standardami kupieckimi, słusznie, sprawiedliwie itp. Słusznie zwrócono uwagę w komentowanym orzeczeniu, że sąd nie może przejąć prerogatyw ustawodawcy i stwierdzić, że choć brak tego w ustawie – to tego typu elastyczność jest niezbędna a zatem należy ją odnaleźć w prawie.

Sąd odniósł się do odmiennego stanowiska prezentowanego w niektórych orzeczeniach oraz wypowiedziach, uznając jednak w pełni słusznie naszym zdaniem, że postulaty słusznościowej zmiany warunków oprocentowania oraz oceny dokonywanej ex post należy oceniać jako propozycje dla ustawodawcy (de lege ferenda), nie jako podstawę do orzekania.

Co również istotne, sąd przyjrzał się dokładnie stanowisku oraz dowodom zaoferowanym przez pozwany bank (mBank S.A.), uznając że ten w istocie nie znał treści zawartej umowy ani tez nie posiadał żadnego dokumentu określającego parametry zmiany oprocentowania, zaś kształt tej umowy (w zakresie parametrów oprocentowania) był ustalany co miesiąc przez bliżej nieokreśloną grupę analityków banku według niezobiektywizowanych reguł.