Sąd Najwyższy na korzyść “frankowiczów” potwierdził rzecz oczywistą!

Sąd Najwyższy w jakże ważnej uchwale składu 7 sędziów z dnia 20 czerwca 2018 r. udzielił odpowiedzi na pytanie Rzecznika Finansowego, potwierdzając że oceny, czy postanowienie umowne jest niedozwolone dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy (sygn. akt III CZP 29/17).

Abuzywne postanowienie umowy kredytu jest bezskuteczne ex lege (z mocy prawa, a nie dopiero na zarzut konsumenta) i ex tunc (od samego początku, a nie np. od momentu faktycznego naruszenia interesów słabszej strony umowy).

Sprawa wydawała się oczywista, jednak w ostatnich latach stała się przedmiotem zaciętych batalii na salach sądowych, stąd też nadano zapewne taką rangę uchwale, czego wyrazem był powiększony z trzech do siedmiu sędziów skład.

Wątpliwości zrodziły się za sprawą funkcjonującego niegdyś błędnego tłumaczenia jednego z postanowień Dyrektywy 93/13/EWG, ale także taktyki procesowej banków nastawionej na mydlenie oczu sędziom z wykorzystaniem argumentów wydawałoby się z gruntu absurdalnych. Dlaczego absurdalnych?

Gdyby bowiem moment oceny postanowienia niedozwolonego (tj. przesłanek abuzywności w postaci sprzeczności z dobrymi obyczajami i znaczącego naruszenia interesów konsumentów) przesuwać, jak tego chcieli kredytodawcy, z dnia zawarcia umowy na późniejszy moment z etapu spłaty kredytu, to mogłoby się okazać i pewnie często okazywałoby się, że to samo postanowienie z danej umowy kredytu Kowalskiego raz uchodziłoby za wiążące, innym razem za niedozwolone, i tak na przemian obowiązując bądź nie. W konsekwencji sąd musiałby dokonywać oceny, w jakim okresie dane postanowienie wiązało konsumenta (tj. w jakim okresie nie dochodziło do naruszeń), a także w jakim okresie już nie wiązało z uwagi na naruszenie interesów. Do takich wniosków i potrzeby badania w czasie związania konsumenta wzorcem umowy żaden przepis ustawy nie prowadzi, a także w żadnym orzeczeniu ani w stanowiskach doktryny tego rodzaju pogląd nie jest przecież forsowany.

Nikt bowiem nigdy nie starał się twierdzić czy przekonywać sądu, biorąc za przykład klauzule abuzywne z bliskiej kredytom branży obrotu nieruchomościami, że np. postanowienie nakładające rażąco wygórowaną karę umowną w wysokości trzykrotności wynagrodzenia pośrednika za naruszenie klauzuli wyłączności (wpisane do rejestru postanowień niedozwolonych) zawarte w umowie łączącej agencję nieruchomości z klientem (konsumentem) uznać należałoby za niewiążące dopiero wówczas, gdyby pośrednik zechciał takiej kary od klienta dochodzić. Panowała zgodność, że dany zapis jest od początku (od chwili zawarcia umowy) abuzywny bez względu na to, czy pośrednik o taką karę się upomni czy też bez względu na ziszczenie się przesłanek do jej naliczenia.

Dziwnym jednak trafem niedozwolone klauzule indeksacyjne (również ujawnione w tym samym rejestrze) odwołujące się do własnych tabel kursowych bank miały już rzekomo – zdaniem bankowców i ich pełnomocników – obowiązywać mimo swojej ewidentnej sprzeczności z dobrymi obyczajami tak długo, dopóki nie doszło do rażącego naruszenia interesów konsumenta i to jeszcze przez niego wykazanego ponad wszelką wątpliwość. .

Tymczasem już wcześniej (przed omawianą uchwałą SN) oczywistym było, że niedozwolony charakter postanowień umownych może być badany jedynie z uwzględnieniem okoliczności z chwili zawarcia umowy kredytu. Wynika to zarówno z art. 4 ust. 1 Dyrektywy 93/13/EWG, jak i z przepisu art. 385]2] Kodeksu cywilnego, który stanowi inkorporację przepisu dyrektywy do polskiego porządku prawnego. Zgodnie z art. 385[2] Kodeksu cywilnego: oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy, biorąc pod uwagę jej treść, okoliczności zawarcia oraz uwzględniając umowy pozostające w związku z umową obejmującą postanowienie będące przedmiotem oceny.

Zatem miarodajną dla badania przesłanek abuzywności danego postanowienia jest tylko i wyłącznie chwila zawarcia umowy i nie mają w tym względzie znaczenia okoliczności, które wystąpiły później.