Sąd unieważnia przystąpienie do Programu “Kumulatus” i nakazuje zwrot składek

Dawny Polbank EFG S.A. (którego następcą jest obecnie: Raiffeisen Bank Polska S.A.) we współpracy z Towarzystwem Ubezpieczeń na Życie AEGON począwszy od 2009 r. oferował Program Pomnażania Oszczędności Kumulatus. Nie znamy jednak przypadku, by ktokolwiek w ten właśnie sposób realnie pomnożył swoje pieniądze. Być może jednak w nazwie programu wcale nie chodziło o oszczędności osób (konsumentów) przystępujących do programu, lecz o przysporzenie wymienionych podmiotów (banku i zakładu ubezpieczeń) oferujących tego produkt.

Korzystny dla osoby rezygnującej z Certyfikatu programu Kumulatus wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 12 kwietnia 2018 r. (sygn. akt V Ca 2297/17) jest prawomocny. Sprawę prowadził radca prawny Tomasz Konieczny.

„Kumulatus” oferowany był klientom banku głównie przez telefon. Konsultanci prezentowali ofertę jako „program” czy formę oszczędzania mającą stanowić atrakcyjniejszą alternatywę dla lokowania środków na rachunku bankowym. Milczeniem pomijano jednak fakt, że próba wycofania oszczędności przed zadeklarowanym terminem zakończenia programu (dajmy na to przed upływem 20 lat) będzie fatalna w skutkach dla inwestowanych w program składek/wpłat.

W czasie rozmów telefonicznych Polbank EFG przedstawiał swym klientom określoną ofertę przystąpienia do umowy ubezpieczenia zawartej między Polbank EFG a Aegon TU na Życie S.A.

Treścią tej oferty były tak naprawdę (choć bez dostatecznych informacji o tym): z jednej strony zgłoszenie konsumenta do ochrony ubezpieczeniowej świadczonej przez Aegon, z drugiej strony zaś pobieranie co miesiąc przez ubezpieczającego (bank) określonej kwoty z rachunku bankowego konsumenta przeznaczonej na zapłatę przez ubezpieczającego składki ubezpieczeniowej na rzecz ubezpieczyciela. Nie informowano w szczególności o obowiązkowej indeksacji składki, w związku z czym klient nie wiedział, że w kolejnych latach umowy składka będzie wyższa od tej, którą zadeklarował na początku. Nie podawano także minimalnego okresu, na jaki ma być zawarta i kontynuowana umowa ani o tym, że przed upływem określonego czasu nie będzie można zrezygnować z ubezpieczenia bez utraty całości lub części wpłaconych środków.

Nie była to jednak typowa polisolokata, w której zarówno ubezpieczonym, jak i ubezpieczającym, a zatem stroną umowy ubezpieczenia, stawał się sam klient (konsument). Problem dla każdego prawnika chcącego pomóc osobie, która zdecydowała się pod namową konsultanta na taki produkt jak Kumulatus, a chciałaby się z niego wycofać lub już to zrobiła z utratą znacznej części wpłat, jest fakt, iż umowa grupowego ubezpieczenia łączyła bank z zakładem ubezpieczeń (kontrakt gospodarczy). Klient jedynie do takiego programu przystępował i otrzymywał na tą okoliczność specjalny Certyfikat – nie mógł więc w prosty sposób kwestionować ważności czy abuzywności poszczególnych zapisów ogólnych warunków takiego ubezpieczenia, którego nie był formalnie stroną.

Mimo to przeszkód wymyślonych przed niemal 10 laty przez sztaby prawników i ekonomistów pracujących wówczas nad stworzeniem programu Kumulatus, kancelarii Konieczny, Grzybowski, Polak udało się przekonać sądy obu instancji o tym, że doszło do wprowadzeniu klienta w błąd i z tej przyczyny czynność (kwalifikowana także jako umowa) przystąpienia do takiego grupowego ubezpieczenia jest nieważna. W efekcie reprezentowany przez Kancelarię klient otrzymał na podstawie prawomocnego wyroku także zwrot pozostałej części swoich składek (sumy zatrzymanej przez Aegon) wraz z odsetkami od wezwania i kosztami procesu.