Umowa kredytu indeksowanego kursem CHF pełna luk i niemożliwa do wykonania!

Z braku przepisów dyspozytywnych oraz ze względu na eliminacyjny charakter sankcji niezwiązania konsumenta postanowieniem niedozwolonym nie sposób jest uzupełnić luki w umowie kredytu mBanku powstałej po uznaniu za abuzywne klauzul indeksacyjnych nawiązujących do własnych kursów CHF danego banku będącego kredytodawcą. W konsekwencji umowę obarczoną tak istotną luką nie sposób jest uznać za zdatną do wykonywania, co prowadzi do uznania jej za niezawartą od samego początku (w praktyce jest to równoznaczne z nieważnością umowy kredytu). Do takich wniosków doszedł Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie w wyroku z dnia 22 maja 2018 r., sygn. akt VI C 1881/17, uznając powództwo kredytobiorców i zasądzając na ich rzecz (bez potrzeby zasięgania opinii biegłego sądowego) dochodzoną sumę nadpłaty. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Powodów reprezentował radca prawny Tomasz Konieczny, partner „Konieczny, Grzybowski, Polak” Kancelaria Prawna sp.k. z siedzibą w Poznaniu. Sprawa dotyczyła kredytu tzw. nowego portfela mBanku z roku 2007.

Wyrok jest godny uwagi nie tylko przez wzgląd na korzystne rozstrzygnięcie dla słabszej strony umowy kredytu, jaką jest zawsze konsument, odniesienie się (wręcz krytykę) wyroku Sądu Najwyższego z dnia 14 lipca 2017 r. (sygn. akt II CSK 803/16), czy też z uwagi na jego pełną spójność – w przeciwieństwie do wspomnianego wyroku SN – z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE. W uzasadnieniu wyroku Sąd odniósł się do kilku dość istotnych kwestii, które nie wiedzieć czemu stwarzają tyle problemów innym sądom, podczas gdy odpowiedź bywa nierzadko banalnie prosta.

Jedną z takich kwestii jest podnoszona przez bank okoliczność wiedzy (czy świadomości) lub jej braku po stronie konsumenta, a wiedza ta miałaby dotyczyć samego ryzyka kursowego. Bank próbuje przekonać sąd, że skoro konsument miał świadomość ryzyka kursowego i się na nie godził, to jego późniejsze roszczenia czy zarzuty kierowane wobec treści klauzul indeksacyjnych są bezpodstawne. Otóż nic bardziej mylnego. Sąd wskazał, iż kwestia świadomości konsumenta nie ma tutaj żadnego znaczenia (powódką była ekonomistka). Istotna jest treść danej klauzuli, którą sąd winien ocenić bez względu na takie czy inne informacje przekazywane przez bank. Dodać należy, o czym sąd akurat nie wspomniał z racji oczywistości takiego twierdzenia, że przecież założenie wiedzy (świadomości) i zgody konsumenta zawiera się przecież w każdym postanowieniu umownym i jest jego cechą immanentną. Bez tych elementów dany zapis nie stałby się przecież elementem umowy. Badanie cech abuzywności opiera się zatem w ogóle na założeniu, że dana klauzula była elementem konsensusu stron, ale z innych względów niż świadomość konsumenta lub jej brak nie może go wiązać (przesłanki abuzywności abstrahują od oceny świadomości czy wiedzy, lecz sprowadzają się do znaczącego naruszenia interesów konsumenta oraz sprzeczności z dobrymi obyczajami)

Drugim problemem, z jakim borykają się sądy, to taktyka obronna banku mająca na celu przekonanie sądu, jakoby ustalane przez niego w tabeli kursowej kursy walut miały charakter rynkowy. Również tutaj Sąd daje prostą odpowiedź, że takie twierdzenia mijają się z istotą sprawy i nie mają dla sprawy żądnego znaczenia. Sąd odwołał się do treści dyrektyw nr 93/13 oraz orzecznictwa TS UE, z których wynika, że jeśli dane zapisy wzorca umowy stanowią klauzule niedozwolone, to automatycznie przestają istnieć w umowie z chwilą jej podpisania. Żaden dodatkowy warunek w postaci np. wykazania przez konsumenta „nierynkowości” zachowań przedsiębiorcy nie jest do tego potrzebny. Od siebie dodać możemy, że idąc tym tropem przeciwne rozumowanie prowadziłoby do absurdalnego założenia, że to samo postanowienie umowy może być abuzywne lub w pełni zgodne z prawem w zależności od tego, jaki cennik stosował przedsiębiorca. Byłoby to oczywiście zaprzeczeniem wymogu oceny przesłanek abuzywności z chwili zawierania umowy (art. 3852 K.c.), przesuwając ten moment na późniejszy etap jej wykonywania.

Kolejna istotna kwestia wiąże się z próbą wstawienia przez bank w miejsce niedozwolonych klauzul indeksacyjnych postanowień o innej treści, w szczególności odwołujących się do kursów NBP. W omawianym wyroku Sąd uznał jednak słusznie, że nie ma możliwości dokonania korekty abuzywnego postanowienia umownego, to jest zmiany jego treści w taki sposób, aby postanowienie to nie stanowiło już postanowienia niedozwolonego. Zarówno bowiem przepis art. 3851 § 2 K.c., jak i art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 przewiduje wprost wyłącznie sankcję bezwzględnego pominięcia takiego postanowienia umownego. Sąd nie może zatem z urzędu ustalić ani „sprawiedliwego” kursu wymiany ani też orzec, iż kurs winien odpowiadać np. kursowi średniemu NBP. Umowa winna zatem być rozpatrywana tak, jakby zakwestionowanego postanowienia od samego początku w niej nie było.